Zmiana warty w służbach specjalnych
GRZEGORZ CHLASTA
Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2014

Jest to zapis rozmów, które autor miał okazję odbyć z opozycjonistami, którzy w czasie demokratycznych przemian trafili do gmachu MSW przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Ich cel był prosty, mieli stworzyć nowe służby wywiadowcze i kontrwywiadowcze demokratycznej Polski. Jej bohaterowie to Wojciech Brochwicz, Piotr Niemczyk, Bartłomiej Sienkiewicz, a także nieżyjący już Konstanty Miodowicz.

Odpowiedzi, które otrzymuje autor, wcale nie są takie oczywiste, jak by się to wydawało.

Rozmówcy zdradzają mu, w jaki sposób trafili do służb, wyjaśniają, jak wyglądała sytuacja wewnątrz nowopowstającego UOP. "Czterech" rzuca światło na metody operacyjne UOP, opowiada o kulisach weryfikacji Służb Bezpieczeństwa PRL, ukazuje, w jaki sposób formowano nowy system bezpieczeństwa kraju - formacje wywiadowcze i kontrwywiadowcze, instytucje i wydziały odpowiedzialne za analizy i biały wywiad.

Jednak największe emocje budzą rozdziały książki poświęcone aferom związanym z początkami UOP. Rozmówcy wyjaśniają, jaką rolę miała spełniać instrukcja 0015, co naprawdę znajdowało się w Szafie Lesiaka, opowiadają o działaniach służb wokół sprawy "Olina". Te rozmowy można odczytywać jako rozliczenie się tytułowych Czterech z aferami polskich służb. Aferami, które po dziś dzień są używane do politycznych rozgrywek.

Dużym zaskoczeniem i zarazem zaletą "Czterech" jest fakt, iż tytuł jest niezwykle ważnym głosem w debacie na temat transformacji oraz przemyślenia na temat dzikiej prywatyzacji, która bądź, co bądź miała miejsce w trakcie ich "warty".

Rozmówcy oceniając lata 90 nie są apologetyczni. Trzeźwo i nieraz bardzo krytycznie postrzegają procesy, które miały miejsce w tamtym czasie: - Nie było wówczas w Polsce kogoś, kto potrafiłby zrozumieć mechanizmy globalnego systemu gospodarczego i systemu zależności - uważa Sienkiewicz, który na początku lat 90 współzakładał wpływowy Ośrodek Studiów Wschodnich, a obecnie pełni funkcję ministra spraw wewnętrznych. Minister podkreśla dobitnie, że Polska - jako kraj peryferyjny - w latach 90 była ofiarą wallersteinowskiej przemocy strukturalnej. Tłumaczy, że na jej terytorium wdrażano "pewien eksperyment przynoszący pieniądze kapitałom zagranicznym" .

- Podejrzewam, że znaczna część majątku narodowego została wtedy sprywatyzowana z naruszeniem interesu publicznego - wtóruje Piotr Niemczyk w latach 1993-1994 zastępca dyrektora Zarządu Wywiadu UOP, obecnie m.in. członek rady konsultacyjnej ABW. Rozmówcy pokazują, w jak trudnej pozycji znajdowali się w czasie transformacji. Z jednej strony, zajmowali się zwalczaniem przestępczości, z drugiej, funkcjonowali w strukturze, która dopiero się budowała i nie była wystarczająco sprawna, aby skutecznie przeciwstawić się malwersacjom dokonywanym na masową skalę. - To była naprawdę jazda bez trzymanki. Bez przerwy jakieś grube afery: FOZZ, Art-B, Telegraf, Gawronik, Bykowski, bank Bogatina. Przecież to wybuchało co parę miesięcy - wspomina Niemczyk, ojciec Biura Analiz i Informacji UOP, które śledziło wszystkie te negatywne zjawiska i było pierwszą tego typu jednostką białego wywiadu w kraju. Niestety duża cześć pracy Biura Analiz po prostu nie była wykorzystywana przez państwo. - Jeżeli ktoś chciałby (...) szukać środków zaradczych, to je miał w postaci dokumentów, które tworzył Piotrek Niemczyk - wspomina działalność kolegi Sienkiewicz. - Ale nikt z tego nie korzystał -  kwituje. Jednak opinie przedstawione w "Czterech" to nie tylko krytyka transformacji, ale także bardzo trzeźwa jej obrona. - Ci, którzy opowiadają teraz o zdradzie Okrągłego Stołu, mogą sobie na to pozwolić, gdyż Polacy żyją w doskonałej izolacji od jakichkolwiek porównań z innymi. Zestawiając rzeczywistość społeczną i gospodarczą takich państw jak Bułgaria, Rumunia, Węgry, Słowacja, Czechy z rzeczywistością polską, zobaczymy nie tylko, że nie ma żadnych różnic w tym, co przeszliśmy, łącznie z uwłaszczeniem nomenklatury w gospodarce. Zobaczymy coś więcej: że Polska w tym procesie wychodzi na tle wszystkich krajów o wiele bardziej pozytywnie - konstatuje Sienkiewicz.

Jak mówią sami bohaterowie, czasy, w których przyszło im działać, były "chichotem historii". No, bo, jak inaczej nazwać nominację na podporuczników prominentnych działaczy opozycji demokratycznej - Miodowicza, Niemczyka, Sienkiewicza i Brochwicza - pod którą podpis składa ... Wojciech Jaruzelski.