Ostatnią "polską" nadzieją na podważenie "dobrodziejstw" ustawy dezubekizacyjnej pozbawiającej byłych funkcjonariuszy tzw. organów bezpieczeństwa państwa znacznej części emerytur,  była skarga  złożona w Trybunale Konstytucyjnym przez ZG NSZZ Policjantów 4 czerwca 2009 r.

Długo nie kierowano jej na wokandę. Aż wreszcie w listopadzie 2011 r. okazało się, że "sprawy" już nie ma. 25 października Trybunał w pełnym, piętnastoosobowym składzie, na posiedzeniu niejawnym (czytaj - tajnym) umorzył postępowanie w sprawie ustawy dezubekizacyjnej z wniosku związkowców policyjnych (sygn. akt K 36/09). Skargę odrzucono "ze względu na zbędność wydania wyroku" (obowiązuje bowiem już ten wydany 24 lutego 2010 r.) oraz "ze względu na niedopuszczalność wyroku". Uzasadnienie liczy kilkanaście stron.

Współpracujący blisko ze środowiskami wojska i służb mundurowych europoseł SLD Janusz Zemke uważa to za "skandaliczne naginanie prawa". O terminie posiedzenia TK NIE POWIADOMIONO BOWIEM WIOSKODAWCY (ZG NSZZ Policjantów), jego pełnomocników prawnych, a także świadków, którymi chcieli być byli "solidarnościowi"ministrowie SW Krzysztof Kozłowski i Andrzej Milczanowski.

W sytuacji, gdy sprawy podważenia prawomocności tej ustawy nie chce podjąć rzecznik praw obywatelskich (nie widzi wystarczających argumentów) ani przyjąć prokuratura (pisma do prokuratora generalnego  RP kierowane przez pokrzywdzonych przez ustawę emerytów mundurowych - nie tylko z SB, ale i MO są odrzucane na szczeblu prokuratur rejonowych), a Sąd Okręgowy w Warszawie wydaje się być ubezwłasnowolniony,  praktycznie wyczerpaliśmy możliwość wywalczenia czegokolwiek w Polsce. Możemy liczyć tylko na obiektywne stanowisko Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Tylko kiedy wyda on orzeczenie ?

Marcel Tabor