Sławomir Nowak to jeden z młodych, przyszłościowych liderów Platformy Obywatelskiej, były bliski współpracownik premiera Donalda Tuska, użyczony po wyborach prezydenckich w ubiegłym roku prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu. Dziś jest sekretarzem stanu w jego Kancelarii ds. kontaktów z rządem i parlamentem. Obok Tomasza Nałęcza należy do najczęściej wypowiadających się w mediach członków ekipy prezydenta.

Niedawno udzielił wywiadu dziennikarzom TVP w Gdańsku. Tym razem wystąpił jako kandydat na posła z tamtejszego okręgu wyborczego. Jedno z pytań dotyczyło osławionego już "agenta Tomka", byłego funkcjonariusza CBA, kandydata na posła PiS, trzydziestokilkuletniego, pobierającego wysokie świadczenie, emeryta. Casus tego wykreowanego przez media "bohatera" skłania różnego rodzaju manipulatorów i współpracujących z nimi lub niedoinformowanych dziennikarzy (to zjawisko dzisiaj jest w tej branży zdumiewająco częste) do zadawania pytań, czy jest to zgodne z tzw. społeczną sprawiedliwością (nawiasem mówiąc nie słyszę w naszych mediach rozważań, dlaczego Polska już dawno przebiła sąsiednie, bogate Niemcy w skali nierówności, nie mówiąc już o Czechach, a dystans między biednymi i bogatymi narasta u nas w iście amerykańskim tempie).

- Pozwala mu na to (pobieranie wysokiej emerytury w młodym wieku - MT) system utworzony przez naszych poprzedników - powiedział z niejakim znawstwem Sławomir Nowak. - Kto był autorem tego systemu? Były minister obrony, on już nie żyje, ale wtedy popsuto system emerytalny służb mundurowych.

O tym, że ten system trzeba zmienić, prezydencki minister, przedstawiający się jako miłośnik wojska, jest święcie przekonany. Kiedy więc wprowadzono w życie mundurowy, tzw. zaopatrzeniowy system emerytalny? Ze słów Sławomira Nowaka (zarazem posła PO) wynika, że nie tak dawno, a dobrodziejem, który dopomógł agentowi Tomkowi i licznej grupie tzw. emerytów policyjnych (wszyscy funkcjonariusze 10 wyszczególnionych w ustawie służb mundurowych pobierają bowiem świadczenia policyjne), był nieokreślony z nazwiska "autor tego systemu", były nieżyjący już minister obrony. Kto ?

Na myśl przychodzą zaraz nazwiska dwóch byłych ministrów obrony, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej: Jerzego Szmajdzińskiego (SLD) I Aleksandra Szczygło (PiS). Tyle tylko, że żaden z nich nie pełnił takiej funkcji w rządzie w latach 1993 i 1994, gdy lewica przeforsowała ustawy emerytalne żołnierzy zawodowych i funkcjonariuszy służb mundurowych, oparte na istniejącym od czasów II Rzeczypospolitej, przez okres PRL i później, aż do dzisiaj, systemie zaopatrzeniowym ! Niedoinformowany polityk powtarza więc brednie, które go kompromitują. Istotą nowych ustaw emerytalnych dla mundurowych, tych z lat dziewięćdziesiątych, było bowiem doprowadzenie do waloryzacji bardzo obniżonych przez inflację z końcowych lat PRL i pierwszych lat transformacji świadczeń, za cenę odebrania niektórych dotychczasowych tzw. przywilejów (np. zmniejszenie górnej - pełnej - stawki emerytury do 75 proc. wymiaru jej podstawy). A system zaopatrzeniowy i "przywileje" mundurowych obowiązywały w Polsce już przed II wojną światową !

Niemal w każdej dziedzinie, wymagającej dziś reformowania, panuje medialny chaos i polityczny bełkot. Pojawiają się rozbieżne koncepcje, podważa się i odstępuje od wypracowanych wspólnie ustaleń (np. w kwestii wieku umożliwiającego na przejście na zreformowaną emeryturę policyjną). "Rząd negocjował reformę trzy lata, ale wycofał się ze względu na sprzeciw związkowców" - pisze z żalem red. Renata Grochal w "Gazecie Wyborczej" z 1 października br. Nic dziwnego, że opinia publiczna traci skutecznie zaufanie zarówno do elit partyjnych, jak i ich medialnych reprezentantów.

Dlatego rok 2011 zamkniemy wzmożoną "ucieczką" na emeryturę z Sił Zbrojnych RP i służb mundurowych. W wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" wypowiedział się na ten temat wiceprzewodniczący ZG NSZZ Policjantów i zarazem szef Związku w Wielkopolsce Andrzej Szary: - Odchodzą osoby najlepsze. Nikt się nie zastanawia, kto przyjdzie na ich miejsce. Już teraz w Policji jest ponad 7 tys. wakatów (...) Tak jest po raz pierwszy od lat. Do tej pory policjanci odchodzili na świadczenia w styczniu i w lutym (chodziło o możliwość "załapania się" na waloryzację emerytury jeszcze w tym samym roku - MT). Obecnie składają wnioski teraz, aby odejść ze służby przed końcem roku. Obawiają się utraty już posiadanych uprawnień (np. rozważanej przez rząd likwidacji III grupy inwalidzkiej - MT).

Rząd robi wiele, żeby przekonać mundurowych, iż nikt, poza nowo przyjmowanymi, nie straci po zmianie przepisów emerytalnych i socjalnych w odpowiednich ustawach. Jednak w Polsce obywatele sparzyli się na tzw. reformach już wielokrotnie i to wyrobiło w nich nawyk dmuchania na zimne. Podobno przysłowie perskie mówi, że "obietnice mają wartość tylko dla tych, którzy w nie wierzą". Jeśli tak, to w wojsku, Policji i innych służbach mundurowych niedowiarków jest bardzo dużo.

Marcel Tabor

PS. Minister spraw zagranicznych chwali się w wywiadzie zamieszczonym na łamach "Gazety Wyborczej" z 30 września 2011 r.: "To my skutecznie odebraliśmy uprzywilejowane emerytury esbekom". Powód do zadowolenia byłby zapewne większy gdyby Radosław Sikorski był w grupie inicjatywnej posłów PO, którzy skierowali do marszałka Sejmu projekt nieszczęsnej ustawy dezubekizacyjnej. Sikorski, wychodźca z Ruchu Obudowy Polski i PiS, dziś wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, gorący zwolennik wyburzenia Pałacu Kultury i Nauki, kandyduje na posła z rządzącego ugrupowania.