ZBF SOP

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Grzegorz Kołodko - "Wędrujący Świat"

Inaugurujemy dziś tę nową rubrykę, w nadziei, że znajdziecie tu zawsze coś ciekawego dla Was, niekoniecznie z wąsko rozumianej dziedziny służb specjalnych, ale też np. historii, ekonomii, polityki i innych (literatury pięknej nie wyłączając!), w jakiś sposób wnoszących jednak coś interesującego z punktu widzenia naszych zawodowych zainteresowań. Rubryka ta może żyć tylko dzięki Wam - prosimy o warte popularyzacji propozycje książkowe, wraz z wybranymi przez Was cytatami. Nie muszą to być książki nowo wydane, ale także wszystkie inne, warte przypomnienia.
 Dziś bardzo gorąco zachęcamy Was do lektury pasjonującej książki Grzegorza Kołodki "Wędrujący świat" (wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2008), dotykającej w sposób wysoce profesjonalny - poza wszystkimi innymi treściami poznawczymi! - także kwestii manipulowania świadomością społeczeństw i skutkami tego zjawiska we współczesnym świecie. Jest to bardzo rzadki - na tle morza dyletanckich lub wysoce bałamutnych (i nie przez przypadek..) objawień w naszych mediach na ten temat, przykład naukowej, rzeczowej analizy tematu. Oto fragment:

"...Świadome wprowadzanie w błąd
 

bywa też w sposób szczególnie wyrafinowany organizowane i finansowane, a zajmują się tym wysokiej klasy profesjonaliści. Częstokroć przez wiele, wiele lat wiedzą o tym wyłącznie zleceniodawcy, gdyż nawet sami autorzy nie są świadomi do końca, dla kogo faktycznie pracują. Ot, proste zlecenie. Odbiorcy są tego kompletnie nieświadomi. Niektórzy mogą się co najwyżej domyślać bądź zgadywać, ale udowodnić niczego nie są w stanie ze względu na dyskrecjonalność procederu. Skończyła się zimna wojna, ale nie wojna psychologiczna. Trwa przecież konflikt interesów i związane z nim starcia. Sami na bieżąco możemy nie wiedzieć, że znajdujemy się na linii strzału w środku frontu. Tyle, że tym razem strzela się słowami. Gdy się o tym dowiemy - jeśli w ogóle - będzie to już tylko historia.
Wielką naiwnością byłoby domniemanie, że w ogólnoświatowej grze politycznej i ekonomicznej, podczas nieustających zabiegów o dominację określonych idei oraz własnych interesów politycznych i gospodarczych, nie korzysta się z plasowania odpowiednio skonstruowanych materiałów w mediach. Pojawiają się tam artykuły i publikacje, audycje i programy wprowadzane do obiegu przez wywiady zainteresowane penetracją danego regionu i kraju. Robi się to nie tylko w celu manipulowania ogólną opinią publiczną, ale także wywierania określonej presji na opiniotwórcze i rządzące elity. Niekiedy jakże skutecznie... Cały czas toczy się bowiem gra. Gra o jutro. Albo - jak chcą inni - o przyszłe światy [O globalnej grze o przyszłość - napomykając o aktywności badawczej i publikacyjnej służb specjalnych największych krajów - pisze Lech W.Zacher, Gry o przyszłe światy, PAN - Komitet Prognoz "Polska 2000 Plus", W-wa 2006]. A dokładniej o miejsce na tym jednym jedynym na świecie, na którym robi się coraz ciaśniej i coraz bardziej nierówno. Duszno...
Śledząc główne wątki debat i rozkładanie się w nich  akcentów, nie sposób nie dostrzec specjalnej aktywności niektórych najbardziej opiniotwórczych światowych (tzw. zachodnich) mediów i wyspecjalizowanych ośrodków badawczych, zmierzających do dyskredytacji Chin na przełomie XX i XXI wieku czy Rosji w ostatnich latach. O ile w przypadku Chin już to się zmieniło pod wpływem  przygniatającego sukcesu gospodarczego (którego bynajmniej nie wszyscy im życzyli, a który już teraz wszyscy pragną zdyskontować), o tyle w przypadku Rosji nawałnica trwa (także po to, aby ten wielki kraj sukcesu chińskiego nie powtórzył). Ale kraje te też nie pozostają dłużne, umieszczając swoimi specjalnymi kanałami materiały w innych mediach, także na Zachodzie. W znacznej części krajów kręgów kultury islamskiej czy też w niektórych państwach latynoskich Zachód malowany jest głównie w czarnych kolorach. Przykłady można by mnożyć.
To nie jest kwestią ani przypadku, ani niewiedzy, ani też czystego doktrynerstwa. Tak jak kilkadziesiąt lat temu nie było kwestią przypadku, że wywiadowcze skrzydło KGB, radzieckich służb specjalnych, skutecznie umieszczało teksty w mediach innych krajów kluczowych dla ówczesnej fazy światowej gry - od trzeciego do "pierwszego" świata, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi [Christopher Andrew i Vasili Mitrochin w książce The World Was Going Our Way. The KGB and the Battle for the Third Word (Basic Books, New York 2005) podaje, że KGB w Indiach w roku 1976 skutecznie uplasował, bagatela!, 1980 artykułów (s.333), a rok później w Pakistanie 440 (s.351). To tylko przykład, gdyż ta forma indoktrynacji stosowana była podczas zimnej wojny powszechnie. Przez obie, oczywiście, strony.]. Z kolei CIA, amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza, nie zasypywała gruszek w popiele, robiąc to samo w tych samych i paru jeszcze innych na dokładkę krajach. Różnica polega na tym, że o ile w przypadku CIA nadal jest to okryte tajemnicą w trosce o interesy państwa, o tyle w krajach posocjalistycznych, jeśli archiwa nie zostały otwarte, to dane wyciekły w inny sposób, niekoniecznie w trosce o interesy państwa..."