MIĘDZY NAMI, ŻOŁNIERZAMI ...

"Większość z was było dobrymi ludźmi" - zawyrokował na pocieszenie Wysoki Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucając jednocześnie skargę W.A. na obniżenie wysokości emerytury policyjnej.

Ani IPN, ani Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA nie potrafią właściwie - na zasadach sądu karnego - lub nie chcą interpretować niejasnych zapisów w aktach osobowych byłych funkcjonariuszy na korzyść "oskarżonych". Emerytowany wykładowca z Centrum Szkolenia Straży Granicznej im. Żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza w Kętrzynie Wojciech M. utracił znaczną część świadczenia za - praktycznie - całą wcześniejszą służbę w Wojskach Ochrony Pogranicza, łącznie z okresem przeszkolenia.

Ci wielcy interpretatorzy, którzy zabierają nasze pieniądze, nie wiedzą co to Zwiad WOP (wymieniony w ustawie lustracyjnej jako organ bezpieczeństwa państwa - MT) - mówi. - Z kolei jednemu z kolegów - wykładowców nie zabrali nic, choć służył wcześniej właśnie w zwiadzie. Zmniejszyli też emerytury osobom pracującym w byłych Granicznych Placówkach Kontrolnych WOP. A jak się to ma do wysługi lat za "zielony garnizon" ? My w strażnicach mieliśmy przelicznik 1,5 roku wysługi lat za rok służby. Taka polityka świadczy o tym, że w instytucjach pozbawiających nas środków do życia panuje bałagan i dowolna interpretacja okresów służby.

W przypadku W.A., który pod koniec kwietnia dotarł  przed oblicze Sądu Okręgowego, sprawa wyglądała tak (opisuję na podstawie notatki zainteresowanego na stronie internetowej www.zbfsop.pl). W tym dniu było około 20-30 rozpraw, trwających mniej więcej po ... 10 minut. Na każdej padają sakramentalne pytania: "Czy pan/pani zapoznał się ze swoimi aktami w Instytucie Pamięci Narodowej ? Czy przebieg służby w aktach IPN według powoda się zgadza ?".

"Potem następuje stwierdzenie - pisze W. A. - że ZER MSWiA wystąpił o obciążenie kosztami w wysokości 250 zł zastępstwa procesowego oraz, ze można się odwołać do Sądu Apelacyjnego, ale tam  (to pewnie "perswazyjne" ostrzeżenie - MT)  koszty zastępstwa procesowego podwajają się, bo doliczy się umorzone w tym sądzie koszty?.

Były zawodowy żołnierz Wojskowej Służby Wewnętrznej MON stracił znaczną część emerytury głównie za lata przesłużone w wojskowych służbach specjalnych. I to od pierwszego dnia kursu w ówczesnym Centralnym Ośrodku Szkolenia WSW w Mińsku Mazowieckim (dziś ośrodek szkolenia Żandarmerii Wojskowej, jednej z 9 (!) służb uprawnionych w Polsce do kontroli operacyjnej - MT), po późniejszą służbę w SB.

Ta służba go zgubiła: "Wysoki Sąd stwierdził, że byłych żołnierzy WSW WP ustawa z 23 stycznia 2009 r. (deesbekizacyjna - MT) nie dotyczy, lecz w mojej sprawie nic nie może zrobić, bo służyłem (później) w SB i miałem po prostu pecha" (byli żołnierze WSW i wywiadu wojskowego, którzy przeszli na emerytury wojskowe, nie stracili ani złotówki, tym, którzy pobierają świadczenia policyjne - przelicza się służbę w wojskowych organach bezpieczeństwa państwa tak, jak funkcjonariuszom SB - MT).

I właśnie po tych sakramentalnych słowach sympatyczny Wysoki Sąd Okręgowy w Warszawie poinformował W.A. "z uśmieszkiem", że pozostaje mu jeszcze Strasburg (sędzia nie spodziewał się więc sukcesu powoda w apelacji) "bo większość z was (tylko wojskowych, czy może też "ubeków" ?) było dobrymi ludźmi" ...

Marcel Tabor

PS. Zastanawia mnie błąd, jakim już dwukrotnie posłużyła się "Gazeta Wyborcza" w artykułach nt. narzucanej przez rząd, szkodliwej w perspektywie, reformy emerytalnej w WP oraz obecnych służbach mundurowych. Posłużono się w nich liczbą 387 tys. aktualnych świadczeniobiorców mundurowych. Skoro najwięcej z nich pobiera emerytury z Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA (około 150 tys.), następnie z Wojskowego Biura Emerytalnego MON (jest ich mniej niż łącznie emerytów Policji, UOP, Straży Granicznej, PSP, BOR, obecnych służb specjalnych i CBA), a najmniej z Biura Emerytalnego Centralnego Zarządu Służby Więziennej (około 30 tys.), to skąd się bierze nadwyżka około 100 tys. osób ? Lub - czemu ma to służyć ?