W końcu kwietnia br. odbyła się moja rozprawa sądowa w XIII Wydz. US SO w Warszawie. Na wokandzie było tak na oko 20-30 rozpraw. Rozprawa co 10 minut i następny klient. W zasadzie rozprawa ogranicza się do jednego pytania - "czy pan/pani zapoznał się ze swoimi aktami w IPN" ? Drugie to "czy przebieg służby w aktach IPN jest zgodny wg. powoda". Potem następuje stwierdzenie, że ZER MSWiA wystąpił o obciążenie kosztami w wysokości 250 zł zastępstwa procesowego, oraz że można się odwołać do Sądu Apelacyjnego, ale tam koszty "zastępstwa procesowego podwoją się, bo doliczy się umorzone w tym sądzie koszty". Jako były żołnierz WSW WP głównie tej wysługi zostałem pozbawiony. Od pierwszego dnia kursu w COS WSW Mińsk Maz. do ostatniego dnia służby w organach WSW potraktowano jako okres służby w SB. Wysoki sąd stwierdził, że byłych żołnierzy WSW WP ustawa 23 stycznia 2009 r. - nie dotyczy, lecz w mojej sprawie nic nie może zrobić, bo służyłem w SB i miałem po prostu pecha. Na koniec sympatyczny Wysoki Sąd poinformował mnie z uśmieszkiem, że pozostaje jeszcze Strasburg "bo większość z was było dobrymi ludźmi". Złożyłem wniosek o pisemne uzasadnienie w 2 egz. na ręce sądu co odnotowano w protokóle z rozprawy. Na tym się zakończył mój proces w SO WA-wa.

W.A.