Znakomity kobiecy duet z "Gazety Wyborczej" w składzie Agata Nowakowska i Dominika Wielowieyska nie spoczywa na laurach.  Obie panie od dłuższego czasu walczą, jak kiedyś mówiono - piórem, o reformę emerytalną służb mundurowych. Niech chcą być gorsze od swych redakcyjnych kolegów, głównych fachowców od spraw emerytalnych, panów Leszka Kostrzewskiego i Piotra Miączyńskiego, którzy również od dawna nawołują oporny rząd Donalda Tuska do śmiałych działań ukrócających przywileje. Ba, ponadto wykryli, że mundurowi zamiast pracować, wyjeżdżają na wycieczki albo dorabiają do pensji. I to na pełnopłatnym chorobowym ("Chorowity mundur", "GW" z 8 listopada 2010 r.).

"Ciągle nie ma rozstrzygnięcia w sprawie ograniczenia przywilejów emerytalnych mundurowych" - ubolewają Agata Nowakowska pospołu z Dorotą Wielowieyską  na łamach swej wpływowej gazety z datą 27 grudnia 2010 r. (artykuł pt. "Po nas choćby potop"). Wiedzą przecież, że jakieś rozmowy rządowo-związkowe (z Federacją Związków Zawodowych Służb Mundurowych) trwają, ale... Dziennikarki mają niedosyt. Martwi ich, że zmasowana kampania medialna nie przyniosła na razie wymiernych rezultatów. A przecież starają się jak mogą. Podpowiadają nawet konkretne rozwiązania. Jeszcze w listopadzie w artykule pt. "Kiedy z mundurem na emeryturę?"  sugerowały rządowi, że "jeśli policjanci i wojskowi nie chcą wejść do powszechnego systemu emerytalnego, lecz jedynie (podkreślenie moje - MT) wydłużyć czas swojej pracy, to powinni zgodzić się na to, by reforma objęła wszystkich mundurowych dziś pracujących".  Dla tych pań nie istnieje więc takie pojęcie, jak ochrona praw nabytych, na które powoływał się sam premier Tusk w pamiętnym osobistym liście do wszelakich służb i wszystkich mundurowych.

O dziwo, panie Nowakowska i Wielowieyska dostrzegły wówczas (w artykule z 22 listopada pt. "Kiedy z mundurem na emeryturę"), że "reforma emerytur mundurowych powinna być powiązana ze zmianą wynagradzania (...), a to oznaczałoby jednak, że na początku reforma mundurówek może być dla budżetu kosztowna". Tak, jakby nie zdawały sobie sprawy, że rząd szuka forsy w budżecie tu i teraz, na gwałt, gdyż grozi mu pamiętna "dziura ministra Bauca". Więc nie zamierza jej wydawać.

Swego rodzaju opamiętanie dotarło również do męskiej pary doboszów reformy emerytalnej. W artykule pt. "Krócej pracujesz, więcej dostajesz", z nagłówkiem: "Polski absurd emerytalny", Leszek Kostrzewski i Piotr Miączyński zapewne z żalem zauważają, że rozpowszechnione z ich udziałem w społeczeństwie powszechne przekonanie, że mundurowi nagminnie opuszczają szeregi już po 15 latach służby i przechodzą na pełną, wypasioną emeryturę, nie polega na prawdzie. "Mundurówka może przechodzić na emeryturę już po 15 latach służby. I kilka procent (tak w tekście - MT) pracowników (!) tego sektora odchodzi po takim czasie. Jednak średnia, np. dla żołnierza, to 25 lat".

 Jest w tym tekście gorycz porażki, że "piętnastolatków" (a tak dobrze się to sprzedawało czytelnikom !) jest tak mało, ale i pewien triumf: bo co to jest 25 lat pracy (skoro pracownik, to i  praca) wobec znacznie dłuższej wysługi lat w sferze cywilnej. I właśnie dlatego "premier nie powinien ustępować" (chodzi o rozmowy z FZZSM).

Panie Nowakowska i Wielowieyska  w artykule z 27 grudnia 2010 r. idą dalej w zaparte, że nic im nie wiadomo (kto nie chce, ten nie słyszy), że przewodniczący ZG NSZZ Policjantów Antoni Duda dawno sprostował przekłamania o "mięknięciu związków" i twierdzą, że pomysły likwidacji odrębnego systemu emerytur służb mundurowych "na tyle zaniepokoiły związkowców policyjnych, że gotowi są (zapewne ze strachu - przyp. MT) rozmawiać o wydłużeniu wieku emerytalnego".

No cóż, taka już ich natura. Przecież jeszcze we wrześniu wzywając "Mundurowych do roboty !" red. Wielowieyska, wówczas wyjątkowo w parze z Piotrem Machajskim, zauważyli, że "to uprawnienia emerytalne są dziś, oprócz stabilności zatrudnienia, wabikiem dla chętnych do pracy w służbach mundurowych  (brzmi to moim zdaniem rozsądnie - MT).  Ta reguła przyciąga do policji także ludzi mniej zaradnych. Oni chcą tylko pewnej posady i szybkiej emerytury, do której mogą sobie spokojnie dorabiać".

Wypisz, wymaluj, dotyczy to związkowców...

Marcel Tabor