Wyrok Trybunału Konstytucyjnego, uznającego odebranie emerytur byłym SB-kom za zgodne z Konstytucją, a członkom WRONy - za niezgodne, cokolwiek mnie zaskoczył. Sądziłem, że Trybunał mimo wszystko stanie po stronie zasady nienaruszalności praw nabytych. Nie stanął.

Wyrok TK nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek "zgodnością z Konstytucją".

W Konstytucji nie ma nic o WRON ani o SB - więc na gruncie Konstytucji nie można orzec inaczej tu, a inaczej tam!

Jak już wiele razy pisałem, Trybunał to po prostu IV Izba Parlamentu (trzecia - to tzw. Rząd), która orzeka, jak chce.

Dlaczego Trybunał odebrał przywileje SB-kom? Odpowiedź jest jedna: by ratować finanse III Rzeczypospolitej. Członków WRONy pozostało już tylko kilku - a SB-ków jest kilkanaście tysięcy, więc wypłacane im wysokie emerytury ciążą na budżecie. Bo, przypominam: ZUS jest bankrutem: żyje tylko dlatego, że z budżetu do niego się dopłaca.

Rozzuchwalona koalicja rządowa, wsparta przez PiS, będzie teraz realizować następne komunistyczne pomysły: odebranie przywilejów emerytalnych byłym wojskowym - na przykład. Co z tego, że jakiemuś majorowi obiecano, że otrzyma w przyszłości emeryturę? Obiecanki cacanki, a głupiemu radość. Obiecano - to się nie wypłaci. Komuniści emerytowanym oficerom "burżuazyjnego" wojska też płacili grosze.

Chcę ostrzec, że również obecnym wojskowym w przyszłości poobcinają obiecane emerytury. Ja, gdybym był generałem, już parę lat temu zorganizowałbym przyzwoity przewrót wojskowy - i całą tę cywilbandę okradającą kogo się da, wpakował do ciupy. Ku ogólnej radości ludności, która ma tych złodziei po dziurki w nosie. Oficerowie zaniedbali tego - ale: co się odwlecze, to nie uciecze...

Następne w kolejce będą kobiety: te w wieku 60-65 lat. Co z tego, że gdy decydowały się iść do pracy, robiły to dlatego, że obiecano im emeryturę w wieku 60 lat. Obiecanki cacanki: ONI dotrzymują tych obietnic, które chcą dotrzymywać...

Ja chcę tu z całą mocą podkreślić, że byłych SB-ków wcale nie lubię: szpiegowali mnie, podsłuchiwali, trzy razy pakowali do mamra... Jednak w polityce trzeba kierować się Zasadami - a nie tym, kogo się lubi albo nie lubi. Gdyby katu w PRL obiecano wysoką emeryturę, to domagałbym się, by mu ją wypłacać - nawet gdyby powiesił on mojego ojca!

Po prostu: pacta sunt servanda. III Rzeczpospolita przejęła po PRL ogromny majątek - ale wraz z nim rozmaite zobowiązania. M.in. to o wypłacaniu emerytur gwarantowanych przez PRL. I tyle. 

Ja doskonale rozumiem, że "styropianowcy" nie znoszą ludzi aparatu PRL.

Ale co z tego? Żołnierze Księstwa Warszawskiego walczyli po stronie JCM Napoleona - a potem Królestwo Polskie, w którym królem był Car Wszechrusi, wypłacało im obiecane przez Bonapartego gratyfikacje. Ba! Uznawało awanse!

Gdy wybuchła wojna polsko-rosyjska, niesłusznie zwana "powstaniem listopadowym", i jakiś oficer przyłączył się do powstania, a po przegranej wojnie chciał wrócić w szeregi armii Królestwa, to uznawano mu awanse - czyli stopnie zdobyte na walce z caratem!

Wtedy panowała kultura polityczna. Obecnie rządzi d***kracja, czyli dzicz. I Trybunał po raz kolejny stanął na stanowisku, że emerytura - to nie jest należność zagwarantowana jakąś umową - lecz "świadczenie socjalne" - które Władzuchna może przyznać... i może też zmniejszyć albo i zabrać.

Wszystkich, którzy żyją - lub mają nadzieję żyć - z emerytury - ostrzegam: to niesłychanie niebezpieczne stanowisko!

Pal licho SB-ków. Nie o nich mi chodzi. Mnie chodzi o to, że po tym orzeczeniu NIKT nie może być pewnym, że otrzyma emeryturę.

http://korwin-mikke.pl

źródło: Janusz Korwin-Mikke , Angora nr 10 ( 7 marzec 2010 r. )