Ustawa obniżająca wyższe emerytury b. funkcjonariuszom SB jest zgodna z konstytucją - uznał w środę Trybunał Konstytucyjny. Zakwestionował zaś obniżanie emerytur członkom WRON, ale tylko za okres sprzed wprowadzenia stanu wojennego w 1981 r.

O uznanie całej ustawy - jako "represyjnej" - za niezgodną z konstytucją wnosił współautor skargi wniesionej przez klub Lewicy poseł Jan Widacki. Reprezentant Sejmu poseł PO (był to jej projekt) Grzegorz Karpiński chciał uznania konstytucyjności całej ustawy, podobnie jak prokurator generalny, gdyż odbiera ona tylko "prawa nabyte niegodziwie".

 Ogłoszony w środę - po miesięcznym odroczeniu - wyrok TK jest ostateczny. Prezes TK Bohdan Zdziennicki przyznał, że udało się przezwyciężyć impas, w jaki wówczas popadł Trybunał, nie mogąc uzyskać większości. W 14-osobowym składzie TK było 5 zdań odrębnych; złożyli je: prof. Adam Jamróz, prof. Ewa Łętowska, prof. Marek Mazurkiewicz, prof. Mirosław Wyrzykowski i sam Zdziennicki.

- Wnioskodawcy nie przedstawili merytorycznych argumentów na dowód, że cała ustawa dezubekizacyjna jest sprzeczna z konstytucją - mówił sędzia Andrzej Rzepliński, uzasadniając wyrok. Podkreślił, że zatrudnienie pozytywnie zweryfikowanych esbeków w UOP w 1990 r. nie oznaczało kontynuacji służby w SB, "bo nie było żadnej kontynuacji między jedną a drugą służbą". Według niego, nie ma znaku równości między pozytywną weryfikacją b. funkcjonariuszy, a wyrokiem uniewinniającym. Przypomniał, że Widacki, który w 1990 r. jako wiceszef MSW uczestniczył w weryfikowaniu b. funkcjonariuszy SB przyznawał, że wśród nich jest wielu, którzy "nie rozumieją moralnej różnicy między podsłuchiwaniem obcego szpiega a podsłuchiwaniem biskupa".

Jak mówił sędzia, policja polityczna PRL miała za zadanie utrzymywać władzę, która nie przestrzegała praw człowieka, pozbawiła społeczeństwo własności prywatnej i wolności słowa. - W różnych czasach stosowano terror, poniżanie, inwigilację, łamano prawa człowieka. A zawsze chodziło o podtrzymanie reżimu państwa komunistycznego - dodał. TK nie oceniał motywacji młodych ludzi, którzy podejmowali pracę w organach bezpieczeństwa. - Ale wybór polegający na wstąpieniu do tajnej policji politycznej nie zasługuje na aprobatę. Zasługuje na nią wstąpienie do takich organów, aby nieść pomoc represjonowanym - uznał Rzepliński.

Zaznaczył on, że obniżenie emerytur służb PRL nie miało na celu ich poniżenia - jak twierdzą wnioskodawcy. Także i dziś średnia emerytura tych oficerów jest wyższa niż zwykłych emerytów, co oznacza, że oficerowie mają dziś "godne zabezpieczenie emerytalne". Zauważył, że w części państw Europy Wschodniej obniżono do średniego poziomu emerytury oficerom komunistycznych służb.

Rzepliński podkreślił, że ustawodawca mógł wprowadzić zmiany w emeryturach członków WRON - tak samo jak w latach 90. odebrano przywileje emerytalne tzw. utrwalaczom władzy ludowej, choćby wcześniej walczyli oni w czasie wojny z okupantem. Rzepliński tłumaczył, że celem WRON - którą nazwał "nielegalną władzą" - było "utrzymanie słabnącej władzy reżimu komunistycznego", a jej członkowie "nie wybrali posłuszeństwa konstytucji, lecz zasadzie: "Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy". TK nie podzielił opinii, że WRON była tylko "ciałem konsultacyjnym", bo podejmowała ona "strategiczne decyzje bez pytania obywateli".

Zarazem TK ocenił, że ustawodawca arbitralnie przyjął, iż można obniżyć emerytury członków WRON także za lata służby wojskowej sprzed grudnia 1981 r. (ustawa liczyła okres utraty ich świadczeń od 8 maja 1945 r.). Sędzia dodał, że przed 13 grudnia późniejsi członkowie WRON nie różnili się od innych żołnierzy zawodowych - dlatego ustawodawca nie mógł zróżnicować ich emerytur za ten okres ze świadczeniami reszty wojskowych.

Według sędziów, którzy zgłosili zdania odrębne, przepisy ustawy dezubekizacyjnej są niezgodne z konstytucją. - Ustawa naruszyła zasadę zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa - mówił Jamróz, który uważa, że cała ustawa jest sprzeczna z konstytucją. Podkreślił, że weryfikacja z 1990 r. stanowiła "zobowiązanie ze strony państwa, że nie będzie traktować tych funkcjonariuszy gorzej".

Łętowska wskazała, że niekonstytucyjna jest preambuła do ustawy, w której zapisano, że system władzy komunistycznej opierał się na policji politycznej represjonującej społeczeństwo i bezkarnej. TK nie ocenił konstytucyjności preambuły, umarzając postępowanie w tej części. - W preambule mamy ratio legis ustawy, które - jak się okazuje - nie przystaje do zapisanego w ustawie mechanizmu weryfikacji emerytur mundurowych - podkreśliła sędzia.

Mazurkiewicz mówił, że obniżenie uprawnień emerytalnych pozytywnie zweryfikowanym stało się dodatkową karą dla tych funkcjonariuszy, którzy ponoszą ją w imię odpowiedzialności zbiorowej. Na naruszenie przez ustawodawcę zasady przyzwoitej legislacji zwracał uwagę Wyrzykowski. Zdziennicki oświadczył, że "diametralnie" nie zgadza się z rozstrzygnięciem większości TK, a pozbawianie przywilejów emerytalnych nazwał "odwetem" państwa.

Widacki uważa, że wyrok to "porażka Trybunału i porażka Polski jako państwa prawa". - Polityka wzięła górę nad prawem - dodał. Ocenił, że zdania odrębne zawierały "piękne, logiczne wywody prawnicze", a w uzasadnieniu sędziego Rzeplińskiego nie było "nic z wywodów prawniczych; była czysta polityka i historia". Zdaniem Widackiego, ocena historii nie należy do TK.

Karpiński wyraził satysfakcję, że wyrok zapadł większością większą niż wymagana. Dodał, że raczej nie będzie nowelizacji ustawy, by ponownie odebrać wyższe emerytury członkom WRON.

"Stało się coś dramatycznego: pęknięcie w łonie TK. Tak diametralnie różne stanowiska zajęte przez poszczególnych sędziów napawają mnie niepokojem" - powiedział pierwszy niekomunistyczny szef MSW Krzysztof Kozłowski. Według niego, "Sejm produkuje coraz gorsze legislacyjnie ustawy, a gwarant konstytucyjności tych ustaw przechylił się, przynajmniej dzisiaj, na niebezpieczną stronę".

Według szefa UOP i MSW z lat 90. Andrzeja Milczanowskiego, wyrok oznacza, że do TK "wkroczyła polityka i populizm". Dodał, że żałuje, iż tak się stało, a nie żałuje tego, że w UOP i MSW współpracował z byłymi funkcjonariuszami SB, którzy zostali pozytywnie zweryfikowani.

B. szef UOP i b. oficer służb PRL gen. Gromosław Czempiński zapowiedział odwołanie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Według niego, decyzja TK miała charakter polityczny. Podkreślił, że w latach 90. ustawowo potwierdzono prawa emerytalne dla oficerów SB pozytywnie zweryfikowanych w 1990 r.

- Życzę powodzenia skarżącym - powiedział prof. Rzepliński, pytany o to na konferencji po wyroku. - Już kilka spraw w Strasburgu wygrałem - i jako adwokat i jako sędzia - dodał.

Premier Donald Tusk powiedział, że cieszy się, iż udało się zakończyć sytuację, w której b. funkcjonariusze SB i UB mieli wyraźnie wyższe emerytury. Dodał, że trzeba się pogodzić z werdyktem TK w sprawie emerytur członków WRON.

- Dobrze się stało, że po tylu latach narzekania na to, że byli funkcjonariusze SB i UB mają wyraźnie wyższe, uprzywilejowane emerytury w porównaniu do nauczycieli, lekarzy, pielęgniarek z tamtych czasów, z czasów PRL - cieszę się, że udało się, że to udało się dzięki naszym staraniom zakończyć - powiedział szef rządu.

- Jeśli pytacie mnie państwo o moją osobistą satysfakcję, czy brak satysfakcji, to uważam, że ludzie, którzy wprowadzali stan wojenny w Polsce, nie powinni być za to specjalnie nagradzani - delikatnie mówiąc - dodał premier.

Gen. Wojciech Jaruzelski powiedział wieczorem w Polsat News, że miałby satysfakcję, gdyby wiedział, że orzeczenia TK "są zbudowane na gruncie poszanowania pewnych elementarnych zasad, mianowicie nie można stosować odpowiedzialności zbiorowej".

Jak dodał, "w tej ustawie jako całości taka odpowiedzialność została zastosowana". - Mimo że jeśli chodzi o Wojskową Radę to orzeczenie jest korzystne, nie mogę przejść obojętnie wobec całości tej ustawy - dodał. Z wyroku ws. ustawy dezubekizacyjnej zadowoleni są politycy PO i PiS. Lewica zwraca uwagę na kontrowersyjność badanej ustawy. PSL uważa, że decyzję Trybunału należy uszanować.

- W zasadniczym nurcie utrzymały się zapisy ustawy, która proponuje fundamentalne przywrócenie wiary w racjonalną i uczciwą postawę Polaków przed 1990 rokiem i zamyka pewien rozdział w historii Polski - powiedział sekretarz klubu PO Sebastian Karpiniuk.

Zdaniem Andrzeja Dery (PiS), wyrok ws. obniżenia emerytur b. funkcjonariuszom SB jest "przywracaniem elementarnej, społecznej sprawiedliwości". Odnosząc się do zakwestionowanego przez TK zapisu, obniżającego emerytury funkcjonariuszom WRON, powiedział, że w przyszłości trzeba będzie to uregulować w odrębnej ustawie.

W opinii wiceszefowej SLD Jolanty Szymanek-Deresz, żadna z zainteresowanych stron rozprawy przed TK nie może czuć się usatysfakcjonowana. - Pięć zdań odrębnych to jest sytuacja, która nie pamiętam, żeby się zdarzyła w TK. To świadczy o bardzo kontrowersyjnym charakterze tego problemu - oceniła Szymanek-Deresz.

- Wyrok Trybunału trzeba przyjmować z pokorą, a nie polemizować z nim - tak do decyzji TK odniósł się Janusz Piechociński (PSL).

Wyrok oznacza, że ok. 40 tys. oficerów cywilnych służb specjalnych PRL - także tych pozytywnie zweryfikowanych w 1990 r. - będzie nadal otrzymywać zmniejszone od nowego roku świadczenia emerytalne. Ich średnia emerytura wynosi teraz ok. 2,5 tys. zł i wciąż jest wyższa niż zwykłego emeryta - 1,6 tys. zł. Tylko członkowie utworzonej w grudniu 1981 r. Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego - w tym jej szef gen. Wojciech Jaruzelski - będą mieli ponownie naliczane emerytury, według zasad sprzed nowelizacji - ale tylko za okres do 13 grudnia 1981 r. TK ocenił bowiem, że ustawodawca arbitralnie przyjął, iż można obniżyć emerytury członków WRON także za lata służby wojskowej sprzed grudnia 1981 r. (ustawa liczyła okres utraty ich świadczeń od 8 maja 1945 r.). Tymczasem przed 13 grudnia późniejsi członkowie WRON nie różnili się od innych żołnierzy zawodowych - dlatego ustawodawca nie mógł zróżnicować ich emerytur za ten okres ze świadczeniami reszty wojskowych.

Źródło:www.interia.pl.- 25.02.2010 r.