ZBF SOP

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Gliniarz z TYGODNIKA

W. Bereś & K. Burnetko     /Polska Oficyna Wydawnicza "BGW" - lipiec 1991 r./ 

Lata przełomu 1989/90 w rozmowie z byłym ministrem spraw wewnętrznych Krzysztofem Kozłowskim.

...Komu podlegała Służba bezpieczeństwa?

- Pułkownikowi Karpaczowi, ale on nie był w randze wiceministra. Wtedy struktura wyglądała tak, że był minister, trzech wiceministrów i departamenty, a między departamentami i wiceministrami byli szefowie służb. Była służba wywiadu i kontrwywiadu, służba MO, technika i służba bezpieczeństwa. Karpacz, jako szef SB, podlegał teoretycznie Pudyszowi.

...W jakim sensie weryfikacja była Panu potrzebna?

- Tak naprawdę to nie była mi potrzebna. W gruncie rzeczy weryfikacja dotyczyła przeszłości, podczas gdy dla mnie było ważne, kto nadaje się do dalszej pracy. UOP nie jest kontynuacją SB, tylko zupełnie nową służbą. A ja nie byłem przecież samobójcą, żeby przyjmować do tej służby ludzi, którzy mogą nam jeszcze zaszkodzić. Ale właśnie dlatego, że nie byłem samobójcą, szukałem uczciwych fachowców także w szeregach milicji i byłej SB. Jeżeli nawet uznamy SB za organizację przestępczą, nie musi to oznaczać, że wszyscy tam zatrudnieni byli przestępcami. Legitymacje SB nosili także specjaliści od szyfrów, łączności, personel techniczny.

...Dlaczego więc zostawiono tu tak wielu ludzi ze starej ekipy, na przykład generała Sarewicza, przedtem szefa Departamentu II ?

- Sarewicz i Jasik należą do wyjątków. Nie są więc uzasadnione podejrzenia, że całe nasze służby wywiadowczo ? kontrwywiadowcze to była bezpieka. Przede wszystkim jednak trzeba myśleć pragmatycznie. Te właśnie służby wymagają szczególnej ostrożności w przekształcaniu. Nawet nasi zachodni przyjaciele ostrzegali, że można je szybko zniszczyć, ale buduje się co najmniej parę lat. A ja takiej decyzji, żeby państwo bez nich pozostawić, podjąć nie mogłem. Pułkownik Jasik ma już w UOP takie osiągnięcia za sobą, że Barron mógłby napisać kolejną książkę. Sarewicz z kolei jest szefem placówki UOP w Moskwie. Czy ktoś rzeczywiście sądzi, że można zbudować tamtejszą jawną rezydenturę tylko przy pomocy nowych ludzi? Poza tym nie możemy odcinać i siebie, i Moskwy od możliwości szybkiego porozumiewania się.

...Narzekał Pan na braki kadrowe?

- To nie tak. "Jedynka" i "dwójka" składa się w dużej mierze z ludzi starych, tyle że rzetelnie "przepatrzonych". W tych pionach prowadziliśmy nie tylko tę normalną weryfikację, ale też sprawdzaliśmy kwalifikacje zawodowe. I stawialiśmy bardzo wysokie wymagania. Pozostało sporo osób, które wcześniej tam pracowały. Najczęściej są to fachowcy, którzy byli gdzieś tam na dole i dopiero teraz awansowali. Zerwanie tu ciągłości oznaczałoby pogrzebanie naszego wywiadu. Rozmontować łatwo, ale potem stworzyć od podstaw aparat, który ma być i sprawny, i nowy, to wielki problem. Samo wyszkolenie oficera trwa co najmniej kilka lat.

 

 Po raz pierwszy w historii wywiad polski traktowany był przez CIA , jako równorzędny partner. W zamian za posiadane przez UOP informacje można było dostać niemal wszystko.Skończyło się na redukcji zadłużenia.